Uzbrojony do błogosławieństwa

Wkrótce potem zapisałam się na warsztaty fotograficzne w San Francisco City College, gdzie uczyłam się wywoływać negatywy i naświetlać filmy. Nasz końcowy projekt to miała być seria zdjęć na dowolny temat, postanowiłam więc, że zrobię fotografie w rosyjskim kościele prawosławnym, znajdującym się na tej samej ulicy, gdzie mieszkałam. Niewielki budynek z zewnątrz w ogóle nie przypominał świątyni. Był to taki architektoniczny samotnik. W niedzielnym nabożeństwie uczestniczyły najwyżej cztery osoby.

Poczułam pewnego rodzaju więź z tym skromnym outsiderem w centrum San Francisco, więc zapukałam do drzwi i spytałam zamieszkałą tam matkę Marię, czy mogę zrobić trochę zdjęć. Wychowałam się w środowisku greckiego kościoła prawosławnego, stąd też byłam uwrażliwiona na obrazy, dźwięki i zapachy łączące się z wiarą, i właśnie dzięki temu, jak mi się wydaje, matka Maria mi zaufała. Okazało się, że nie została wychowywana w wierze prawosławnej, ale ją wybrała. Rozmowy z nią wywarły na mnie niezatarte wrażenie – znałam mnóstwo ludzi, którzy wycofali się na wiele sposobów ze społeczeństwa, ale ta kobieta spojrzała światu prosto w twarz i stwierdziła, w jak najczystszy sposób, że go nie pragnie.

Rosyjski kościół prawosławny wystrzega się jakichkolwiek znamion luksusu, co oznacza także, że przez całe nabożeństwo trzeba stać. Z punktu widzenia matki Marii świat na zewnątrz świątyni – nazywany przez nią światem materialnym – był żądny rozrywek, które przeszkadzały w odkrywaniu duchowości. Mimo głębokich obaw przed nim jednak przyjęła przedstawicielkę tego świata, pozwoliła mi sfotografować siebie i kościół. Zdjęcia okazały się jednak kiepskie, bo były zbyt kontrastowe. Musiałam się jeszcze sporo nauczyć.

Kilka tygodni później matka Maria zadzwoniła do mnie. Umarł stary kapłan i poprosiła, żebym sfotografowała jego pogrzeb. Kiedy znalazłam się w świątyni, zobaczyłam niedaleko ołtarza prostą trumnę zbitą z kilku drewnianych desek, wyłożoną białą satyną. Wewnątrz spoczywał zmarły. Oprócz mnie było jeszcze chyba z osiem osób. Zanurzyłam się w tylu światach, próbując odrzucić współczesne społeczeństwo, natomiast kapłan odrzucił je całkowicie. W mieście przepełnionym dźwiękami odnalazł światło w cieniu. Cholera jasna! To dopiero coś!

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>