Tytuł aukcji na eBayu to bardziej nauka niż sztuka

Po skończeniu sesji zamieniałam się w automat i przez cały dzień obrabiałam zdjęcia. Za pomocą Photoshopa bezpardonowo wymazywałam pryszcze i kadrowałam fotografie najszybciej, jak potrafiłam. Wypracowałam sobie system pracy zwiększający wydajność, jeśli to tylko było możliwe. Ładowałam pliki na FTP a opisy kolejnych towarów robiłam, używając szab- łonu. Moje palce wprost śmigały, gdy korzystałam z prymitywnego HTML-a niczym dwunastoletni haker. Podając opis produktu, uwzględniłam wszystkie szczegóły. Dołączałam też rady praktyczne, w razie gdyby jakaś stylowa dziewczyna licytowała na przykład wiatrówkę, ale nie miała pojęcia, jak ją nosić na sposób zaginionego w akcji. Podawałam wszystkie wymiary: szerokość ramion, odległość między pachami, obwód talii i bioder, długość. Odnotowywałam każdą skazę i zawsze prawdziwie opisywałam stan ubrania.

Tytuł aukcji na eBayu to bardziej nauka niż sztuka. Każda zaczynała się od skrótu VTG, czyli vintage, a potem następował miks składający się z tagów i rzeczywistego opisu. Określenia „baby doli” i „kołnierzyk w stylu Piotrusia Pana” powtarzały się w 2009 roku dość często, natomiast „hippy” i „boho” zdarzały się i wtedy, i teraz: potem jeszcze popularne stały się wyrazy „architektoniczny” i „awangardowy”. Szczerze mówiąc, na szczęście już nie pamiętam większości tych wyrazów i systemu, według którego je układałam. W tamtych czasach jadłam, spałam i piłam, wymyślając kluczowe słowa do wyszukiwarki. Budziłam się w przepoconej i zmiętej pościeli, wykrzykując w ciemność: „cekinowa sukienka z lat osiemdziesiątych”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>