Mam tego dosyć: Saga o purpurowej sukience w stylu lat dwudziestych

Pod koniec mojej działalności na eBayu, na początku 2008 roku, kupiłam sukienkę w stylu lat dwudziestych, która była prawdopodobnie kiedyś kostiumem scenicznym. Strój ten, uszyty z purpurowego poliestru, wystylizowałam na wyjściową kieckę. Poszła za czterysta dolarów, a dziewczyna, która ją kupiła – zresztą również sprzedawczyni vintage na eBayu – założyła ją na wieczór panieński w Las Vegas.

Na forach eBaya zawrzało. Forumowe kaszaloty stwierdziły, że obydwie byłyśmy w zmowie, że podbijałyśmy sobie wzajemnie aukcje, by windować w górę ceny, a sprzedana przeze mnie sukienka nie była nawet vintage. Nigdy nie twierdziłam, że sukienka pochodziła z lat dwudziestych ubiegłego wieku, poza tym gdyby dziewczyna, która ją kupiła, była z niej niezadowolona, byłam ją skłonna przyjąć z powrotem – ona jednak bardzo ją polubiła i uważała, że dostała dokładnie to, czego oczekiwała.

Kiedy znana blogerka modowa, Susan Bubble, napisała w 2008 roku o Nasty Cal Vintage, pojawiły się jeszcze bardziej zajadłe komentarze, skupiające się na czymś, co jedna z wpisujących osób nazwała „Sagą o purpurowej sukience w stylu lat dwudziestych”. Niektórzy mnie bronili, inni wpisywali komentarze, w których stwierdzali, że udało mi się „wdrapać na sam szczyt eBaya dzięki BEZWGLĘDNEJ KONKURENCJI i OSZUSTWOM”. Zdenerwowało to Susie na tyle, że musiała jakoś zareagować: „Nie wiem wszystkiego i szczerze mówiąc… czasami wolałabym nie wiedzieć”, napisała. Trzymałam się od tego wszystkiego z daleka i jak zwykle nie wychylałam się i robiłam swoje.

W tym czasie planowałam wycofać się z eBaya, ponieważ doszłam do wniosku, że tego już za wiele, mam dosyć ciągłych zatargów. Dzięki Nasty Gal Vintage wreszcie znalazłam coś, w czym byłam dobra, i co bardzo mnie wciągnęło. Zaczynałam dostrzegać, że jest w tym potencjał dużo większy, niż myślałam, a żeby rozpoznać ten potencjał w pełni, musiałam zacząć działać samodzielnie. Nie znaczy to jednak, że nie dotknęły mnie te wszystkie obraźliwe komentarze. Przecież eBay był całym moim światem i podziwiałam niektórych sprzedawców. W końcu jednak okazało się, że jest to kolejne miejsce nie dla mnie. Pomimo to eBay podjął decyzję za mnie. Zawieszono mi konto w tym właśnie momencie, kiedy miałam otworzyć własną stronę. Jaki był powód? To, w czym byłam najlepsza – bezpłatny marketing. W opiniach o aukcji zostawiałam adres URL mojej przyszłej strony.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>