Rozwijanie firmy

Zazwyczaj osoby mające takie doświadczenie jak Frank nie starają się o pracę. Ku mojemu zaskoczeniu dostałam CV od kogoś z dwudziestoletnim doświadczeniem w Land’s End, kto pracował również jako dyrektor operacyjny Nordstrom online i katalogu biznesowego tej firmy. Jednak Frank Buettner wiedział, że Nasty Gal ma dobrą passę i że takiej zabawy lepiej nie omijać. Miał mnóstwo pomysłów. Powiedział mi o czymś, co nazywa się „schemat organizacyjny”. Jest to narzędzie, które wykorzystują firmy, by rozplanować strukturę i hierarchię zespołów. Potem opowiedział mi o „wydziałach”. Czułam się, jakbyśmy wynaleźli koło! Najpierw rozmawialiśmy o dyrektorze do spraw zasobów ludzkich. Potem o rewidencie. Następnie przedmiotem był menedżer do spraw obsługi klienta, specjalista do spraw inwentaryzacji oraz menedżer w dziale realizacji zamówień. Zatrudniliśmy informatyka. Zatrudniliśmy asystentów do spraw zakupów, również ja dostałam asystentkę. Przestaliśmy sami wysyłać i odbierać towar, i zorganizowaliśmy dział zwrotów. Do zespołu dołączył Cody, który został szefem do spraw handlu internetowego. Pierwszy raz podłączyliśmy telefony i mieliśmy kilka linii. I zestawy słuchawkowe. To było takie oficjalne! Nasze odbiorczynie nie musiały już kontaktować się z nami mailowo – mogły po prostu zadzwonić! Wszystko dla klienta!

W fazie planowania i obmyślania strategii byłam chłonna niczym gąbka. Firma się rozwijała i ja się rozwijałam, a niejednoznaczność, która kiedyś mnie przerażała, obecnie mnie cieszyła. Nadal miałam nerwicę natręctw, odkryłam jednak, że prowadzenie własnej firmy oznacza, iż każdego dnia, a nawet w każdej godzinie istnieją jakieś nowe wyzwania, z którymi trzeba się zmierzyć, nowe problemy do rozwiązania, toteż nie było czasu na guzdranie się, nie mówiąc o nudzie. Kiedy udało nam się po raz pierwszy zarobić w ciągu jednego dnia 100 000 dolarów, postanowiłam to uczcić. Wynajęłam gigantyczną trampolinę do skakania i kazałam ją nadmuchać w biurze. Wysyłamy kilka maili, hop, hop, hop, ekspediujemy kilka przesyłek, hop, hop, hop… To był jeden z najfajniejszych dni w moim życiu.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>