Nie masz co tutaj szukać: klika z eBaya cz. II

Zaprzyjaźniłam się przez internet z kilkoma sprzedawczyniami, choć generalnie było to dość wredne towarzystwo. Doświadczenie na eBayu zahartowało mnie jednak na tyle, że później świetnie dawałam sobie radę w bezwzględnym świecie biznesu. Nie wiadomo skąd pojawiła się Nasty Gal Vintage, wzięła się ostro do roboty i stała się jednym z najlepszych sklepów w swojej kategorii. Sukces odniosłam nie tylko dzięki temu, co sprzedawałam, ale jak to robiłam. Fotografie i stylizacja nie były na poziomie profesjonalnym – zazwyczaj sama robiłam je na podjeździe, ale mimo to wyprzedzałam o kilka długości konkurencję. Zamiast siedzieć cały czas na forach, śledząc, co robią inni sprzedawcy, skupiłam się na tym, by mój sklep stał się wyjątkowy. Dobrze zareagowały na to klientki – wydawały w Nasty Gal Vintage więcej niż w innych sklepach. To oczywiście nie spodobało się wszystkim. Innych sprzedawców wkurzało, że moje ubrania idą za większe pieniądze, więc forumowicze zgodnie doszli do wniosku, że podbijam na aukcjach ceny. Nie dałam się wyprowadzić z równowagi. Nasty Gal Vintage rozwijała się w ekspresowym tempie, a ja urabiałam się po łokcie, żeby je utrzymać, toteż nie miałam zamiaru tracić cennego czasu, by wdawać się w internetowe rozgrywki. Wkrótce jednak sytuacja stała się zbyt nieprzyjemna, by ją ignorować.

Sprzedawanie towaru

Czasami odzew na proponowane przeze mnie towary był tak duży, że miałam wszystkiego po kokardę. Kiedyś udało mi się sprzedać sukienkę z obniżaną talią – uszytą z cienkiej ba- wełny w kolorze kości słoniowej i haftowaną srebrnymi i białymi koralikami – podobną do tych, w których pojawiają się siostry Olsen na czerwonym dywanie. Miesiącami po jej sprzedaniu dostawałam mnóstwo ckliwych opowieści od przyszłych panien młodych, błagających, żebym znalazła im identyczny strój. Były przekonane, że je zwodzę, nie miały pojęcia, że nie prowadzę magazynu z ciuchami vintage, że jestem tylko dziewczyną, która cierpliwie przegląda wieszaki w sklepie z używaną odzieżą.

Rozwijanie firmy – dalszy opis

Ku zaskoczeniu wszystkich, oprócz mnie, w niecały rok przestaliśmy się mieścić w magazynie w Emeryville. Zdążyłam się już przyzwyczaić do tego, że firma się tak rozwija. Nie żeby mi to cokolwiek ułatwiało, ale zaczynałam wyraźniej widzieć naszą przyszłość. Przestałam słuchać osób z doświadczeniem, nawet Dany, ponieważ żadna z nich nigdy nie widziała tak szybko rozwijającej się firmy. Jesienią 2010 roku znów zaczęłam się rozglądać za większym lokalem. Męczyły mnie comiesięczne, a czasami nawet cotygodniowe wyprawy do Los Angeles, gdzie padałam tak często na kanapę u mojej przyjaciółki Kate, że wkrótce zaczęłam się denerwować, czy nie ma mnie już dosyć. Większość showroomów mieściła się właśnie tam, stamtąd też braliśmy nasze modelki, które potem zawoziliśmy do siebie na sesje zdjęciowe, tam również mieszkali projektanci. Wiedziałam też, że będę chciała pro- jektować i produkować nasze markowe produkty, a Bay Area było miejscem, gdzie brakowało odpowiednich dla nas talentów. W naszym sąsiedztwie były tak konserwatywne marki jak Gap, Macys czy Banana Republic, gdzie raczej nie znaleźlibyśmy pracowników, którzy by nam odpowiadali. Z tych wszystkich powodów podjęłam decyzję na wysokim szczeblu, by przenieść siedzibę firmy do Los Angeles.

Pieniądze lepiej wyglądają w banku niż na nogach

Nigdy nie chciałam być bogata. O tym, że moja firma jest coś warta, dowiedziałam się dopiero wtedy, kiedy do moich drzwi zaczęli dobijać się inwestorzy. „Twoja firma warta jest setki milionów dolarów, a ty jesteś właścicielką większości udziałów, dlatego teraz ty również jesteś wiele warta”. Szokuje, w jakim tempie się to dokonało. Nasty Cal początkowo przynosiła 150 000 dolarów rocznie, potem 150 000 dziennie, a obecnie 150 000 dolarów zarabiamy każdego dnia w trakcie lunchu. Myślę, że jednym z powodów sukcesu firmy było to, że nigdy nie stawiałam sobie celów finansowych. Wierzyłam w to, co robię, i na szczęście inni też w to wierzyli. Dbałam nie tylko o samo funkcjonowanie firmy, lecz także o efekty. Każda decyzja była ważna. Dbałam o każdy szczegół, i to niezależnie od tego, czy to był wybór słowa w opisie produktu, czy też odpowiedni wyraz twarzy modelki. Działo się tak dlatego, że, jak już wcześniej wspominałam, zwracam uwagę nawet na taki drobiazg jak przekrzywiona nalepka wysyłkowa. Z perspektywy czasu widzę, że takie małe sprawy mogą wzmocnić lub złamać każdą firmę.

Pieniądz rządzi wszystkim

Pieniądze są gwarancją, że będziemy mieli to, czego zapragniemy w przyszłości. W tej chwili możemy niczego nie potrzebować, ale dzięki nim będziemy mogli zaspokoić swoje pragnienia, kiedy tylko się pojawią.

O anarchizmie

Jako nastolatka byłam strasznie zagubiona. Chociaż wiedziałam, kim jestem, i nie szłam na żadne kompromisy, nie miałam zielonego pojęcia, czego pragnę. Chciałam spróbować wszystkiego, ale moje ustawiczne pragnienie jednoczesnego odrzucania wszystkiego przyczyniło się do powstania niezłego paradoksu. Innym sposobem na określenie takiego nastawienia jest „niedojrzałość”.

Niepowściągliwość w wyborze pracy i niepowodzenia

Problemy wynikające z życia „w ciągłym ruchu” trwały przez całą moją młodość. Kiedy byłam w szkole średniej, za każdym razem słysząc dzwonek, mówiłam sobie, że moje życie skończyło się, zanim się na dobre zaczęło. Kiedy je się lunch w towarzystwie swojego superliberalnego nauczyciela, zamiast wybrać się gdzieś z kumplami, dochodzi się do wniosku, że trzeba coś z tym zrobić. Przekonałam więc rodziców, żeby pozwolili mi odbywać naukę w drugiej klasie w trybie nauczania domowego. Przydzielono mi nauczycielkę, która przychodziła raz w miesiącu, by zadać pracę domową, ale przez większość czasu pracowałam. Niedaleko naszego domu był lokal Subwaya, więc poszłam do nich, złożyłam podanie i stałam się Artystką Kanapkową. Z dumą nosiłam zieloną koszulkę polo i daszek, pracowałam na dziennej zmianie i zmagałam się ze „szczytem w porze obiadowej”, chociaż nawet nie zdawałam sobie sprawy, co to jest ten „szczyt”.

Nasty Cal zawsze łączyła ciuchy vintage z nowoczesną stylizacją

Każdy, kto spędził trochę czasu w ciucheksach, wie, że nie można się spodziewać świetnego wyglądu w ubraniu zdjętym prosto z wieszaka. Smutna workowata sukienka z przyczepioną ceną oznacza mnóstwo rzeczy, które można z nią zrobić. Przepasywałam szlafroki, odcinałam brzegi ubrania i podwijałam rękawy. Nauczyłam się, że czasami idealny obszerny sweter można znaleźć w dziale męskim, a dopasowany żakiet w dziale dziecięcym. Na eBayu sprzedawałam mnóstwo dziecięcych ubrań, ponieważ kiedy się je odpowiednio wystylizowało, wyglądały jak idealnie dopasowane żakiety. Jednym z moich ulubionych ubrań vintage jest jasnoróżowy dwurzędowy dziecięcy płaszcz, który wygląda jak z pokazu Marca Jacobsa. W pewnym momencie ubrałam już tak wiele modelek, żebym tylko rzuciła okiem na coś na wieszaku i już wiedziałam, jak to będzie wyglądało na dziewczynie. Nawet potrafiłam zerknąć na modelkę i określić, jakie ma wymiary (tak, wiem, że to brzmi niesamowicie). Dzięki temu zawsze moje zakupy były udane, ponieważ wiedziałam, że nie powinnam brać pewnych rzeczy, które teoretycznie były śliczne, ale po włożeniu wyglądały okropnie.

Kreatywność i biznes w diagramie Venna

Nigdy nie udałoby mi się osiągnąć tego, co obecnie mam, gdybym musiała wybierać między talentem twórczym a żyłką do interesów. W Nasty Gai jestem prezesem i dyrektorem kreatywnym, co rzadko się spotyka na jednej wizytówce, bo mało kto pamięta o tym, że także biznes może być twórczy. Jestem kreatywna zarówno wtedy, kiedy wybieram inwestora, jak i wtedy gdy przeglądam próbki kolekcji. Odczuwam taką samą satysfakcję, kiedy zatrudniam ludzi, jak i wtedy gdy trzymałam w ręku aparat fotograficzny. Ciągły rozwój marki, jaką stała się Nasty Gal, był dla mnie największym wyzwaniem, jakiemu stawiłam czoło. Z samotnej artystki stałam się częścią przebojowego zespołu. Nasze kierownictwo jest sekcją rytmiczną, reszta ekipy gra na gitarze i klawiszach, ja zaś scatuję. Be bop a doo wa – zaraz, czy to nie zbyt daleko posunięta metafora? Trudno – doszłam tak daleko i nie mam zamiaru się cofać.

Bankowość i finanse – wiedza niezbędna

Bankowość i finanse oferuje niezbędną wiedzę niejednej osobie. Ludzie uczą się, czerpią wiedzę i czują się coraz lepiej korzystając z banków i świadomie lokując własne finanse w różnych przedsięwzięciach. Kupowanie akcji i obligacji, zakup złota lub złota inwestycyjnego pozwala znakomicie zarabiać pieniądze. Nie wolno wydawać całej pensji, trzeba odkładać na przyszłość, na czas emerytury. Firmy wiedzą o tym i tak właśnie postępują. Banków jest wiele, każdy ma sporo do zaoferowania, a finanse muszą być pomnażane. Nie wolno popaść w długi, trzeba świadomie inwestować pieniądze i nie pozwolić sobie, aby znikały one z konta w sposób niekontrolowany. Dobrej klasy instrumenty finansowe pozwalają inwestować pieniądze w akcje, obligacje, zakup różnych rzeczy niezbędnych w firmach i domach...

Czym jest remarketing?

Remarketing to reklama internetowa. Prowadzenie dużego remarketingu to na pewno podstawa. Klienci doskonale o tym wiedzą. Ma taki remarketing dla nich znaczenie. Niejedna osoba dba o pozyskanie reklam, bo to jest najważniejsze. Dzisiaj remarketing jest podstawą niejednego biznesu. Klienci starają się pozyskać wiedzę o reklamowaniu produktów w google adwords. Zarabianie na reklamowaniu powiązane jest z pomysłem na biznes oraz uzyskaniem dochodów.

Kreatywność i biznes w diagramie Venna cz. III

Wiedziałam, jak korzysta się z Photoshopa, ponieważ wcześniej edytowałam zdjęcia, ale nigdy nie pracowałam w InDesignie. Więc owszem, zaprojektowałam stronę w Photoshopie. Poza tym, ponieważ byłam samoukiem, nie znałam żadnych ułatwień. Przenosiłam wszystko piksel po pikselu. Godzinami klikałam w klawisz tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak, tak, dobrze, teraz ramka jest w połowie odległości od miejsca, gdzie ją chcę umieścić, więc tak tak tak tak tak tak tak tak. Możesz to sobie wyobrazić. Kiedy Cody, który zajmował się techniczną stroną mojego przedsięwzięcia, pokazał mi, że mogę po prostu przytrzymać klawisz Shift i przenosić po dziesięć pikseli jednocześnie, czułam się, jakby niebiosa się nade mną otwarły, i usłyszałam anielskie pienia, i trwałam w tym stanie może nie wiele godzin, ale co najmniej dziesięć minut.

Kradzież w sklepie

Pięć minut później, znów udając zdenerwowaną, odnajdywałam osobę, u której płaciłam. Zaczynałam opowiadać, że moja siostra wreszcie do mnie oddzwoniła i okazało się, że rzeczywiście kupiła mamie to samo. Poprosili mnie wtedy o rachunek, a ja zareagowałam zakłopotaniem. „Oj, nie wiem – powiedziałam. – Byłam pewna, że jest w torbie”. Według ich zasad nie powinnam dostać zwrotu pieniędzy bez rachunku, ponieważ jednak byłam tam stosunkowo niedawno i zapamiętali mnie, oddali mi sto dolarów.