Słońce świeci – kciuki do góry cz. III

Po raz drugi znalazłyśmy się na poboczu drogi, mając do dyspozycji jedynie noże, plecaki i latarkę. Była trzecia w nocy, a my stałyśmy na poboczu autostrady ciągnącej się wzdłuż góry w południowym Oregonie, trzydzieści kilometrów od najbliższego zjazdu. Joannę była bardzo opalona, niczym bezdomna lub wyspiarka z Maui. Nie wiem w zasadzie, gdzie się tak opaliła, ale to nieważne. Uznałam, że najbezpieczniej będzie, jeśli rozłożymy śpiwory w pobliskim lesie i poczekamy do świtu, ale ta idiotka zaprotestowała, twierdząc, że „obawia się zwierząt”. Najwyraźniej nie bała się masować karku olbrzymiemu świrowi, ale bała się, że pobodzie ją mały jelonek. Przy jedynym źródle światła, jakim były nasze latarki, zamachałyśmy na kolejną wielką ciężarówkę, która zatrzymała się ze sto metrów od nas, bo przecież te cholerstwa są straszliwie ciężkie. Biegłyśmy w ciemnościach, zastanawiając się, jaka niespodzianka będzie się kryła za bramką numer trzy.

Pieniądze muszą pracować – ciąg dalszy

W zeszłym roku uznałam, że nadszedł czas, aby się nieco unowocześnić. W Los Angeles można sobie pozwolić na dużą dozę ekstrawagancji, co bardzo lubię. Miasto jest samochodocen- tryczne: albo co chwilę utyka się w gigantycznych korkach, albo jedzie się śpiewająco. Jazda po Bulwarze Zachodzącego Słońca do wtóru puszczonych na cały regulator The Cramps, gdy widzi się palmy rysujące się na tle neonów klubów ze striptizem, działa kojąco na moje najgorsze nastroje. Kiedy więc wybrałam się, żeby kupić porsche, byłam przygotowana na duży wydatek. Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie chciała coś utargować.

Wyznaczaj granice

Szef nie jest twoim przyjacielem, a jeśli to ty zajmujesz kierownicze stanowisko, pracownicy nie są twoimi kumplami. Dostałam niezłą nauczkę, kiedy w pewien wieczór wybrałam się na kolację z moją podwładną. Właśnie niedawno kupiłam sobie porsche i paplałam o tym, że to takie trochę na pokaz i zupełnie nie w moim stylu. Zamiast jednak słuchać mnie niczym przyjaciółka, ona potraktowała mój brak pewności siebie jako okazję, by mi przygadać, i powiedziała: „Wiesz co, uważaj lepiej, bo ludzie zaczynają już sarkać – »No tak, teraz muszę harować, żeby ona spłaciła swoje porsche«”. Chociaż absolutnie nie wierzę, żeby ktokolwiek oprócz osoby, z którą wtedy byłam, miał jakiś problem z tym, że kupiłam nowy samochód, poryczałam się nad różowym winem. Wyniosłam z tego nauczkę, że mogę się zakumplować ze swoim inwestorem, ale z moimi bezpośrednimi podwładnymi nie powinnam. Jeśli potrzebny ci ktoś, kto wysłucha twojej samokrytyki, znajdź sobie prawdziwą przyjaciółkę lub terapeutę, ale nie może to być nikt z pracowników, którym szefujesz na co dzień.

Bycie antymodowym

Francuski filozof Jean Paul Sartre stwierdził przejmująco: „Piekło to inni”. Chociaż nie zgadzam się już z tą opinią, rozumiem faceta. Kiedy miałam jakieś cztery, pięć lat, rodzice urządzili mi przyjęcie urodzinowe. Był tort, prezenty i piniata. W odpowiednim momencie stanęłam w kolejce, dałam sobie zawiązać oczy i się okręcić, i zaczęłam walić biednego osiołka z pa- pier-máché kijem od szczotki, jak inne dzieciaki. Z uderzania kijem miałam wielką frajdę, natomiast nie znałam piniaty, toteż nie wiedziałam, jaki jest ostateczny cel tej zabawy. Dlatego zaskoczyło mnie zupełnie, kiedy kolejnemu dzieciakowi udało się oderwać osiołkowi głowę i na ziemię posypały się cukierki. Na widok wysypujących się słodyczy, Tootsie Rolls i Starburstów, dzieciaki zaczęły wrzeszczeć i rzuciły się je zbierać, podczas gdy ja zamarłam w bezruchu. Nie miałam najmniejszego pojęcia, że w środku piniaty znajduje się taki cukierkowy skarb, więc zamiast rzucić się do walki o swoje prawa, odwróciłam się na pięcie, podbiegłam do najbliższego stołu i szybko się pod nim schowałam. Siedziałam tam tak długo, aż z przyjęcia wyszedł ostatni napchany słodyczami pięcioletni gość i dopiero wtedy odważyłam się opuścić bezpieczną kryjówkę.

Grając według zasad, a przynajmniej niektórych z nich cz. II

W końcu miałam już dość wysłuchiwania przyjaciół, którzy marudzili o swojej biedzie, a jednocześnie nie chcieli podjąć żadnej pracy. Kompromisy to również część życia. Wszyscy w jakimś momencie stykamy się, pośrednio lub bezpośrednio, z czymś, z czym się nie zgadzamy. Istnieją jednak sposoby, by tego uniknąć, zazwyczaj jednak wymagają one spożycia mięsa ze zwierzęcia zabitego przez samochód i robienia tamponów ze skarpetek.

Zachęty

Dobrzy ludzie. To jest ten najważniejszy czynnik, który pozwala odróżnić jedno nowe przedsięwzięcie, lub osobę, od drugiego. Inwestorzy i pracodawcy poszukują ludzi, którzy są zakręceni na punkcie tego, co robią, i na tyle uczciwi, by dotrzymać obietnic. Chcą również wiedzieć, czy dysponujesz energicznym, obrotnym twórczym zespołem o różnorodnym doświadczeniu. 1 naprawdę „dobrzy ludzie” powinni pojawiać się w różnych dziedzinach życia. Otaczaj się osobami zaangażowanymi, uczciwymi i na tyle pewnymi swoich dążeń, że będą wspierać twoje. Nie ma czasu dla nieudaczników.

Umiejętność pracy w grupie

Już jakoś tak jest, od czasów szkolnych, a potem w okresie pracy zawodowej, że świat nagradza zazwyczaj ekstrawertyków, toteż introwertycy czują się niedoceniani, a nawet uważają, że nie są wystarczająco dobrzy. Jeśli na przykład znasz odpowiedzi na wszystkie pytania, ale nie chcesz zwracać na siebie uwagi, podnosząc rękę, możesz po jakimś czasie poczuć się, a nawet być odbierana jako mniej rozgarnięta niż dzieciaki, które wymachują rękami, żeby je nauczyciel zauważył. To samo dotyczy pracy. Jak pisze Susan Cain w książce Ciszej proszę… (Quiet): „Nie ma żadnego związku między byciem najlepszym mówcą a wymyślaniem najlepszych pomysłów”.

Zło konieczne: listy motywacyjne – kontynuacja

Błąd#2. List motywacyjny, w którego kontekście wszystkie twoje wcześniejsze dokonania nijak się mają do pracy, o którą się starasz. Kiedy jakiś czas temu daliśmy ogłoszenie, że mamy pracę dla copywritera, pamiętam, że przeczytałam między innymi o kimś, kto uzyskał magisterium z literatury pięknej na Iowa Writer’s Workshop, jednym z najbardziej prestiżowych programów twórczego pisania w kraju. To najwyraźniej wybijało się w CV kandydatki, a przecież w ogóle o tym nie wspomniała w liście motywacyjnym. Ma on łączyć to, gdzie dotychczas byłaś, gdzie teraz jesteś z tym, gdzie pragniesz dojść. jeśli nie wymienisz czegoś w liście motywacyjnym, twój ewentualny pracodawca się o tym nie dowie. Jeśli nie chodziłaś na zajęcia pozalekcyjne w szkole średniej, ponieważ musiałaś pracować czterdzieści godzin tygodniowo, żeby opłacić swoją naukę, koniecznie o tym napisz. Ktoś, kto daje dowód finansowej odpowiedzialności i etycznej pracy, może robić równie pozytywne wrażenie, a może nawet większe niż ktoś, kto był prezesem towarzystwa kręglarskiego lub sekretarzem klubu smakoszy wina. Nawet jeśli starasz się o pracę na torze kręglarskim, gdzie serwują wino (OK, może to nie najlepszy przykład).

Jak zostać szefową? cz. II

Wprawdzie Betty Davis najbardziej znana jest jako była żona Milesa Davisa, ale zostałam jej fanką ze względu na jej muzykę (miała chyba najlepszą na świecie sekcję rytmiczną), manifestowaną zmysłowość i szczery język. Występowała ubrana w bieliznę i kabaretki, a jej charakterystycznym ruchem było wyrzucanie w górę nogi w bucie na wysokim koturnie-zdecydowanie można ją uznać za jedną z #SZEFOWYCH. Śpiewała utwory o takich tytułach, jak: Your Mama Wants You Back, Don’t Call Her No Tramp czy They Say I’m Different. Sama tworzyła muzykę, pisała teksty i produkowała nagrania, co w latach siedemdziesiątych było czymś wyjątkowym wśród piosenkarek. Fascynująca Betty Davis zbyt wyprzedzała swoje czasy, by móc odnieść większy sukces. Wydawało mi się, że po prostu wybieram nazwę dla eBayowego sklepu, ale wkrótce się okazało, że nasyciłam markę nie tylko swoją osobowością, lecz także duchem tej niezwykłej kobiety.

Miej własny styl – ciąg dalszy

Wielokrotnie widuje się dziewczyny, które obciągają na sobie sukienkę, poprawiają ramiączka lub przeczesują włosy. Jeśli brak ci pewności siebie, żadna sukienka, choćby najbardziej wystrzałowa, nie rozwiąże tego problemu. Kiedy widzę cię w klubie kuśtykającą niczym zranione dziecko, mam ochotę cię popchnąć. Na pewno cię wtedy popchnę. Jeśli ja ci to obiecuję, masz to jak w banku. Właśnie taka jest moja rada, #SZEFOWO: miej własny styl niczym stary samochód. A to oznacza, że masz nosić to, co lubisz i w czym czujesz się dobrze. Masz ubierać się dla siebie – nie dla swojego chłopaka, przyjaciół, rodziców. Nikt w przemyśle odzieżowym na pewno ci tego nie powie: pewność siebie jest bardziej atrakcyjna niż cokolwiek, co mogłabyś na siebie założyć.

Postępuj racjonalnie z nieracjonalnością w negocjacjach

W otaczającym nas świecie sporo, być może nawet większość, zachowań trudno określić jako racjonalne. Jak stwierdziliśmy w rozdziale drugim negocjatorzy są przede wszystkim ludźmi. Często działamy impulsywnie lub reagujemy bez dostatecznego namysłu, szczególnie gdy jesteśmy zdenerwowani, sfrustrowani lub czegoś się boimy. Każdy z nas zna ludzi, którzy wydają się być całkowicie nieracjonalni, niezależnie od sytuacji. Jak dawać sobie radę z takim zachowaniem?

Jak powiedzieć komuś: „Od dzisiaj tu nie pracujesz” cz. II

Jeśli twój pracownik ciągle coś zawala, najpierw z nim o tym porozmawiaj. Jest niewielka szansa, żeby wcale nie zdawał sobie z tego sprawy i że da się to łatwo załatwić. Każdy powinien mieć możliwość poprawy. Jeśli masz zamiar kogoś zwolnić, najpierw zbierz wszystkie informacje związane z danym przypadkiem. Osoby zwalniane gustują w tekstach typu: „Ta suka wyrzuciła mnie, bo po prostu mnie nie lubi”. To prawda, niewykluczone, że jeśli kogoś wyrzucasz, to za nim nie przepadasz. I to normalne. Zachowaj spokój i profesjonalizm, bo przecież wcale nie o to chodzi. Robisz to, bo ten ktoś sobie nie radzi. Jeśli w firmie istnieje dział zasobów ludzkich, powinnaś go powiadomić o zaistniałej sytuacji. Dobrze też byłoby zrobić notatkę na temat całej sprawy.

Karty kredytowe są do bani – kontynuacja

Muszę jednak przyznać, że całkowicie kredytu nie da się ominąć. Wprawdzie nie zgadzam się, by świat nagradzał ludzi, pozwalając im wydawać pieniądze, których nie mają, ale ten mechanizm właśnie tak działa. Można ten fakt ignorować tak długo, póki ci nie dopieprzy.