Niepowściągliwość w wyborze pracy i niepowodzenia

Problemy wynikające z życia „w ciągłym ruchu” trwały przez całą moją młodość. Kiedy byłam w szkole średniej, za każdym razem słysząc dzwonek, mówiłam sobie, że moje życie skończyło się, zanim się na dobre zaczęło. Kiedy je się lunch w towarzystwie swojego superliberalnego nauczyciela, zamiast wybrać się gdzieś z kumplami, dochodzi się do wniosku, że trzeba coś z tym zrobić. Przekonałam więc rodziców, żeby pozwolili mi odbywać naukę w drugiej klasie w trybie nauczania domowego. Przydzielono mi nauczycielkę, która przychodziła raz w miesiącu, by zadać pracę domową, ale przez większość czasu pracowałam. Niedaleko naszego domu był lokal Subwaya, więc poszłam do nich, złożyłam podanie i stałam się Artystką Kanapkową. Z dumą nosiłam zieloną koszulkę polo i daszek, pracowałam na dziennej zmianie i zmagałam się ze „szczytem w porze obiadowej”, chociaż nawet nie zdawałam sobie sprawy, co to jest ten „szczyt”.

Moje obowiązki polegały między innymi na tym, że zakładałam rękawice i macerowałam tuńczyka w majonezie. To było takie seksowne! Wrzucałam tuńczyka do miski, wlewałam pięć litrów majonezu, zakładałam rękawice i miesiłam to wszystko. Uwielbiałam też zajmować się owocami morza, docierającymi do nas w postaci wielkiego kawałka perforowanej podróbki kraba, który z wielkim poświęceniem ręcznie rozdrabniałam.

Zupełnie nie pamiętam, dlaczego zrezygnowałam z tego zajęcia i zaczęłam pracować w księgarni Borders. Uwielbiałam tę pracę. W tym czasie wszyscy pytali głównie o książkę Kto zabrał mój ser? Nie miałam pojęcia, o czym ona jest, zresztą do tej pory tego nie wiem. Niestety, w Borders nie używałam majonezu i gumowych rękawic, ale siedzenie w punkcie informacyjnym to był postęp, bo wreszcie na coś przydawały się moje szare komórki.

W Borders kładą duży nacisk na ciągłe szkolenia pracowników, co mimo mojego antykorporacyjnego nastawienia w tamtym czasie doceniałam i doceniam nadal. Nauczyli mnie na przykład mówić „tak”, zamiast „no pewnie” i „zaraz sprawdzę”, zamiast „nie mam pojęcia”, kiedy obsługiwałam klientów. Równie ważna w pracy okazała się informacja, żeby przepraszać ludzi. Nawet jeśli coś nie było moją winą i klienci byli rozczarowani firmą, w której byłam zatrudniona, należało postawić się na ich miejscu. Chociaż pobiera się minimalną płacę, dla klientów jest się twarzą firmy. To taki rodzaj odpowiedzialności, dzięki której ludzie dostają podwyżki, awansują i robią karierę.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>