Monthly Archives Październik 2015

Przygotuj się na szczerość

Nie zawsze dostawałam stanowisko, o które się ubiegałam. Kiedy starałam się o pracę w Nordstromie, nie otrzymałam jej, ponieważ zadali mi pytanie, jak według mnie powinna się potoczyć moja kariera. Nadal nie potrafię na nie odpowiedzieć. Jeśli idziesz na rozmowę kwalifikacyjną, przygotuj się na to, że usłyszysz mądre pytania, ale też głupie, więc nie zaszkodzi, jeśli trochę wcześniej poćwiczysz. Ktoś prawdopodobnie spyta: „Co lubisz robić w czasie wolnym od pracy?”, ale nawet jeśli twoje hobby to oglądanie powtórek serialu Roseanne, powinnaś przygotować sobie odpowiedź bardziej stosowną do okoliczności. Im będzie bardziej interesująca, zapadająca w pamięć, a nawet niezwykła, tym lepiej, ponieważ twój potencjalny pracodawca nie tylko chce, żebyś wymiatała w pracy, ale też bierze pod uwagę to, że będzie spędzać z tobą osiem godzin dziennie.

Teoria czerwonego sznurka

Weszłam w dorosłe życie, uważając, że kapitalizm to jedna wielka ścierna, wkrótce jednak odkryłam, że to rodzaj alchemii. Jeśli połączysz ciężką pracę, kreatywność i zdeterminowanie, ru szysz do przodu. A kiedy opanujesz tę alchemię, a przynajmniej ją poznasz, spojrzysz na świat zupełnie inaczej.

O przyjmowaniu do pracy, byciu zatrudnionym i zwolnieniach

Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Ja na niego zapracowałam. Ptwierdzeniem sukcesu Nasty Gal jest to, że ludzie chcą dla nas pracować. Jestem niezmiernie dumna z zespołu, który stworzyłam. Na całym świecie trudno byłoby znaleźć ciężej pracującą, bardziej twórczą grupę zapaleńców.

Utrata pracy

Nie da się tego uniknąć, jednak bez względu na to, po której stronie biurka się znajdziesz, zwalnianie z pracy nie jest rzeczą przyjemną. Jednym z wielu miejsc, skąd mnie wyrzucono, była posada asystentki sprzedawcy w sklepie z luksusowym obuwiem w San Francisco. Miałam wtedy dwadzieścia jeden lat i byłam żałosna – nie tak brudna, jak zdarzało się wcześniej, ale też nie grzeszyłam czystością-sprzedawałam buty Margieli, Miu Miu i Johna Varvatosa – na ich metkach widniały czterocyfrowe ceny. Bywało, że całą noc spędzałam poza domem, a w pracy pojawiałam się niedomyta, w tych samych dzwonach z poliestru, w których chodziłam dzień w dzień, i sprzedawałam bogatym damulkom czółenka od Prądy. W nosie miałam Pradę i w nosie miałam to, że powinnam udawać, że tak nie jest. Teraz, kiedy to piszę, jestem zakochana w pewnych butach Prądy, które zamierzam kupić, a więc czasy się zmieniły, ale wtedy byłam strasznie tym oburzona: „Kto wydaje aż taką kasę na buty?”.

Walka z nudą

Był w moim życiu taki okres, kiedy wybierałam jakąś pracę tylko dlatego, że była łatwa. Ostatnim zajęciem, jakie wykonywałam przed powstaniem Nasty Gal, było stanowisko „kierownika do spraw bezpieczeństwa” w kampusie Akademii Sztuk Pięknych w San Francisco. Nie miałam tam dosłownie nic do roboty i właśnie z tego powodu podjęłam tę pracę. Do licha, było mi wszystko jedno, w jaki sposób zarabiam na utrzymanie! Zachowywałam się jak kiepska wersja ochroniarza, myszkując po MySpace i czasami krzycząc: „Hej, masz się tu wpisać!” Kiedy już dotarłam do pracy, nie mogłam się doczekać, kiedy skończy się moja zmiana. Zdaję sobie sprawę, jak beznadziejnie teraz to brzmi. I wiesz co? To było beznadziejne. Smutno mi się robi, kiedy sobie przypomnę, jaka byłam wtedy żałosna. Mam nadzieję, że skoro ja popełniłam te wszystkie błędy, ty, moja droga, ciężko pracująca przyszła #SZEFOWO już nie będziesz musiała ich powtarzać.

„Artystka kanapkowa” i sztuka

Do wszystkiego, co robisz, możesz podchodzić twórczo. Jeśli robiąc koktajl, będziesz starała się przygotować najlepszy koktajl na świecie, to będzie akt twórczy. Jeśli zaś wrzucisz do blendera mrożony banan i trochę jogurtu i po prostu wciśniesz przycisk „puree”, nie tylko nie będzie to miało nic wspólnego z kreatywnością, ale również będzie nudne, czego ci wcale nie zazdroszczę.

Jak powiedzieć komuś: „Od dzisiaj tu nie pracujesz”

Kiedy zrezygnowałam z prowadzenia sklepu na eBayu, niebawem po raz pierwszy musiałam niestety zwolnić kogoś z Nasty Gal. Kiedy zatrudniałam tego faceta, żeby nadzorował wysyłkę towarów, firma to nadal byłam tylko ja i Christina. Dwudziesto- dwulatki szefujące dorosłemu facetowi. A on trzy dni po przyjęciu do pracy zapytał, czy może wcześniej wyjść do domu, ponieważ to jest właśnie jego rodzinny dzień zakupów. Jakież to urocze, ale nic z tego. Szybko też okazało się, że nigdy przedtem nie pracował na komputerze. Zatkało go kompletnie, kiedy na ekranie wyskoczyła skrzynka. „Tu jest napisane »Norton antywirus«. Co mam z tym zrobić?”, zapytał. Krzyknęłyśmy jednocześnie: „Naciśnij X!”. Wpadłam w panikę, bo przecież przyjęłam faceta po to, żeby ułatwić sobie życie, a okazało się, że nie ma na to szans.

Czy praca w domu to całkowity luz?

Wprawdzie miałam na eBayu zagorzałe zwolenniczki, a moje aukcje cieszyły się coraz większym powodzeniem, ale Nasty Gal Vintage nadal nie przynosiła kokosów. I chociaż darmowy ham- burger mógł nie wystarczać, by zachęcić ewentualną modelkę, to mogła ją skusić zapowiedź dobrej zabawy i pamiątkowe zdjęcia, na których wyglądała wystrzałowo. Zwerbowałam Lisę, śliczną brunetkę o wzroście 165 centymetrów, sarnich oczach i pełnych wargach, i wybraliśmy się do Port Costa. Zagubione miasteczko w East Bay na pierwszy rzut oka wygląda, jakby zamieszkiwali je wyłącznie Aniołowie Piekieł. Jest tam bar z wypchanym niedźwiedziem polarnym, usytuowany w starym magazynie, oferujący sto rodzajów piwa z beczki, motel i nic poza tym. W motelu mieścił się wcześniej burdel, na drzwiach każdego pokoju jeszcze widniały imiona zatrudnionych tam kiedyś dziewczyn, na przykład pokój Berty, pokój Edny. I właśnie tam zorganizowałam scenerię sesji zdjęciowej. Tło stanowiły ściany wytapetowane w kapitalne kwietne wzory i przysadziste kanapy z lat osiemdziesiątych. Jedynym oświetleniem był flesz kamery, zmiękczony nikłym światłem słonecznym, sączącym się przez okna. Udało mi się nawet pozyskać do sesji statystę i był niezły odjazd.

Naucz się prosić – ciąg dalszy

Jeśli jednak nie lubisz rozmawiać o pieniądzach, rozumiem to. Są sposoby, żeby całą sprawę załatwić mniej boleśnie. Moja pierwsza rada jest taka: naucz się oddzielać pieniądze od uczuć na tyle, na ile się da. Bez względu na to, czy ktoś prosi cię o pieniądze, czy ty prosisz kogoś, a może zastanawiasz się nad jakimś poważnym zakupem, każda finansowa decyzja powinna być podjęta możliwie spokojnie i rozsądnie, a wtedy wszystko stanie się łatwiejsze.

Początki działalności Nasty Gal – kontynuacja

Dzisiaj, z perspektywy czasu, wolę określać siebie jako osobę „praktyczną” i „zaradną”, ale tak naprawdę w początkach działalności firmy byłam totalnym skąpiradłem. Jeśli czegoś pilnie potrzebowaliśmy, kupowałam to. Jeśli jednak pojawiała się rzecz, którą „fajnie byłoby mieć” – rezygnowałam z niej. Kiedy wreszcie pojechaliśmy do Ikei, żeby kupić biurka, dla mojej anarchistycznej duszy (która z czasem trochę się uspokoiła) był to istny szał żaku- pów, bo przecież mogliśmy zrobić meble z darmowych drzwi i ze skrzynek po mleku kupionych na Craiglist. Kiedy jednak zabraliśmy się do roboty i stworzyliśmy prawdziwą firmę, musieliśmy mieć poważne biuro.

Najbogatszy człowiek w Babilonie

Nie mogliśmy ich zwrócić, ale kiedy rozlokowaliśmy się w nowym biurowcu w Los Angeles, Francis, nasz biedny kierownik biura, przez sześć miesięcy starał się sprzedać je na Craiglist. W czasach sprzedawania na eBayu, kiedy vintage szło z dziesięciokrotnym przebiciem, miałam wrażenie, że drukuję pieniądze. Zamiast jednak wykupić cały bar lub szaleć na zakupach u Prądy, zaczęłam oszczędzać, inwestując każdego centa w firmę. Chociaż miałam ochotę kupić sobie buty, na które było mnie stać, moje pieniądze lepiej wyglądały w banku.

Szkoła: nie moja bajka cz. III

Moim ulubionym nauczycielem był pan Sharon, ten sam, z którym prawie codziennie jadałam lunch. Wierzył we mnie. Był wegetarianinem. Nauczał nas historii z książki Lies My Teacher Told (Kłamstwa, którymi raczył mnie nauczyciel) i przynosił urywki dzieł anarchistycznej pisarki, Emmy Goldman. Dowiedziałam się od niego, że Helen Keller była socjalistką! Bardzo dumna byłam z nakręconego przez siebie filmu wideo, składającego się z serii ujęć, z przepełnioną gniewem piosenką Infected w tle, wykonywaną przez Bad Religion. Bum, ujęcie sklepu outletowego Nike. Bum, ujęcie pieniędzy. Bum, ujęcie cmentarza, jednak oprócz mającej smak wolności jednej godziny z panem Sharonem szkołę średnią uważam za zmarnowany czas.

Troszczenie się o (własny) interes

Nigdy nie zakładałam firmy. Otworzyłam jedynie sklep na eBayu, który przekształcił się w przedsiębiorstwo. Nigdy bym tego nie zrobiła, gdybym przewidziała, że wyjdzie z tego tak wielka sprawa. Miałam wtedy dwadzieścia jeden lat i chodziło mi o to, żeby zarobić na rachunki i kawę w Starbuksie. Gdyby ktoś mi pokazał, co będzie się działo z Nasty Gal w 2014 roku, skrzywiłabym się z niesmakiem, myśląc: „Nie, do cholery, za dużo roboty”. Już sama nazwa firmy wskazuje na to – kto by pomyślał, że przedsiębiorstwo takie jak Nasty Gal, odniesie sukces? Z cholerną pewnością nigdy nie miałam zamiaru powtarzać tych dwóch wyrazów od rana do wieczora, każdego dnia siedem lat później.