Monthly Archives Sierpień 2015

Traktuj swoje myśli jak dolary – nie marnuj ich

Chociaż wierzę w magię, nie jestem zbzikowaną hipiską, a w ogóle nie cierpię takich ludzi. Kiedyś jeden z moich przyjaciół wyszeptał: „Kot wyczuwa bezruch mojej duszy”, pomyślałam wtedy jedynie: „Kot rzeczywiście zaraz coś poczuje, bo puszczę pawia, jeśli będziesz tak gadać”. Uważam jednak, że jeśli masz uduchowione podejście do życia, oddziałujesz na rezultaty swoich działań. Dzięki temu możesz przynajmniej wpływać na to, jaki masz do nich stosunek, a to przecież liczy się najbardziej. Jeśli jestem zirytowana, kiedy przygotowuję obiad, prawdopodobnie będzie się on nadawał tylko do wyrzucenia. Kiedy jednak czuję się podczas gotowania szczęśliwa, obiad będzie po prostu fantastyczny.

Wysiadając na złym przystanku

Nie jest tajemnicą, że kiedyś uwielbiałam muzykę metalową. Byłam i nadal jestem fanką metalu, ponieważ czasami dobrze jest poczuć się źle. Wielu ludzi gardzi taką przygnębiającą muzyką, a przecież to tylko kwestia odpowiedniego nastroju. Sądzę, że nic nie jest bardziej pocieszające niż dźwięki wściekłego, źle rozumianego człowieka.

Możliwość wzrostu – dalszy opis

Nie znałam nikogo, do kogo mogłabym zwrócić się z prośbą o radę w sprawach biznesu, i dlatego ludzie ciągle mnie pytają, jak to wszystko sobie wykombinowałam. No cóż, zrobiłam to, co uważam za najlepszy sposób uczenia się w ogóle: wygooglowałam. W intemecie jest dostępna darmowa edukacja dla każdego, kto potrafi z niej skorzystać. To prawda, książka może kosztować trzynaście dolarów, ale to nic w porównaniu z czesnym na uczelni. Kiedy musiałam dowiedzieć się, jakiego rodzaju półki powinnam kupić do magazynu, po prostu wyklikiwałam w Google’u „półki do magazynu” i przez całe popołudnie oglądałam ich zdjęcia, zanim zdecydowałam, które będą najlepiej odpowiadały naszym potrzebom.

Diabeł (i awans) tkwi w szczegółach

Bądź miła. Nieważne, czy jesteś utalentowana, bo jeśli praca z tobą przypomina horror, nikt nie będzie chciał cię w firmie zatrzymać. A najgorszym złośliwcem jest złośliwiec wybiórczy – osoba, która jest miła dla kierownictwa i przełożonych, ale bardzo niegrzeczna dla osób na równorzędnych stanowiskach lub niższych. Jeśli ciągle zachowujesz się jak suka wobec dziewczyny siedzącej za biurkiem obok ciebie, strażnika, a nawet obsługi Starbucksa znajdującego się na parterze, wieść o tym szybko się rozprzestrzeni, aż w końcu dotrze na sam szczyt, gdzie nie zostanie dobrze przyjęta.

Kradzieże (i autostop) uratowały mi życie

Szukaliśmy jedzenia po śmietnikach, mieszkaliśmy na dziko i kradliśmy w sklepach. Wszystko ułożyło się w całość, kiedy stwierdziliśmy, że życie trzeba przeżyć. Kto nie ryzykuje, ten nie żyje.

Sklep z używaną odzieżą

Przeglądałam na Craiglist ogłoszenia o wyprzedażach po osobach zmarłych, robiłam sobie plan i zaczynałam od adresów, skąd, jak mi się wydawało, odeszli najstarsi. Pojawiałam się tam o szóstej rano i stawałam w kolejce ludzi, którzy z reguły urodzili się przynajmniej dwadzieścia lat wcześniej niż ja. Kiedy już nas wpuszczono, zaczynało się myszkowanie w poszukiwaniu starych koronek, ja zaś rzucałam się prosto do garderoby, żeby wydobyć stamtąd płaszcze, minisukienki, dyskotekowe kiecki od Haistona lub dresy w stylu serialu Złotka. Zbierałam wszystko to do kupy, targowałam się, płaciłam i wychodziłam. Wpadałam też regularnie do miejscowych ciucheksów, gdzie cierpliwie czekałam, aż obsługa przywiezie z zaplecza kosze z nową dostawą. Kiedy zabierali się do ich zawieszania, fru! – rzucałam się na nie, szukając niespodzianek. Kiedyś znalazłam w koszu aż dwa żakiety Chanel. Raz, dwa, trzy – JEDEN ŻAKIET CHANEL, cztery, pięć, sześć – KOLEJNY! Za każdy płaciłam osiem dolarów. Wrzuciłam je na eBaya, podając jako cenę początkową 9,99, a sprzedałam za ponad półtora tysiąca dolarów. Nie miałam pojęcia, co to jest „marża”, ale wiedziałam, że zmierzam w dobrym kierunku.

O inwestorach cz. III

Jedyną osobą, która mi się spodobała, był Danny Rimer. Firma Danny’ego, Index Ventures, działała głównie na terenie Europy i właśnie otworzyła biuro w Stanach Zjednoczonych, daleko od Doliny Krzemowej, w SoMa w San Francisco, gdzie zainicjowano mnóstwo przedsięwzięć. Danny już wcześniej inwestował w duże firmy zajmujące się modą – na przykład ASOS czy Net-a-Porter -jeszcze nim ci faceci dowiedzieli się, czym jest w ogóle moda, dlatego wiedziałam, że jest zainteresowany Nasty Gal, zanim jeszcze się z nami skontaktował. Danny miał już markę, a ja ją sobie dopiero wyrabiałam. Index działał, współpracował z najlepszymi przedsiębiorcami i firmami. Zdałam sobie sprawę, że tak jak nie wszystkie domy towarowe powstały podobnie, tak samo nie wszyscy inwestorzy są jednakowi. Danny był dla mnie niczym Barneys.

Networking jest nie tylko dla wazeliniarzy

Linkedln sprawił, że obecnie jest łatwiej niż kiedykolwiek nawiązywać kontakty z ludźmi, dzięki którym można piąć się po szczeblach kariery. Bez względu na to, czy robią oni dokładnie to, co ty chcesz robić, czy pracują tam, gdzie chcesz pracować, wygląda to dość łatwo, na przykład: „Hej, natknęłam się na twój profil i chętnie umówiłabym się z tobą kiedyś na kawę. Twoje doświadczenie jest naprawdę interesujące”. Możesz jeszcze dokładnie wypunktować, dlaczego uważasz, że ta osoba jest ciekawa, albo napisać, czym ty się zajmujesz, ale trochę pochlebstw nie zaszkodzi. Bywając na Linkedin często, wiem to z własnego doświadczenia. Znalazłam tam do naszej firmy kierowników działów, a na Facebooku pracowników kreatywnych, a jednego stażystę nawet na Instagramie. Traktuj swój profil na Linkedin jak internetowe CV. I błagam, nie dawaj zdjęcia głównego w okularach przeciwsłonecznych i nie pisz, że jesteś „wizjonerką”. Profil niewykończony, o który przestałaś dbać po uzyskaniu trzynastu połączeń, też nie jest najlepszy. Powtarzam, profil na Linkedin pomaga innym wyrobić sobie wrażenie na twój temat, więc jeśli wygląda tak, jakbyś nie dbała o szczegóły, osoba rekrutująca pracowników pomyśli, że twoje podejście do pracy jest takie samo.

Koniec z aukcjami

Wreszcie po półtorarocznej działalności na eBayu przestałam się już mieścić w zajmowanym domku. Przeniosłam się do mającego 93 metry kwadratowe loftu na terenie stoczni w Benicii, a więc jeszcze dalej od wszystkich znajomych w mieście. Wykupiłam adres nastygalvintage.com, ponieważ w tym czasie adres nastygal.com nadal był zarejestrowany jako strona porno (sorki, mamuśki). Zwerbowałam Cody’ego, kumpla ze szkoły średniej, który został programistą komputerowym. Opracowałam grafikę, a on zajął się stroną techniczną. Razem wybraliśmy platformę internetową na sklep, który dzięki Cody’emu zaczął działać. Była to pierwsza i ostatnia strona internetową, jaką kiedykolwiek zaprojektowałam.

Troszczenie się o (własny) interes – kontynuacja

Nasty Gal była niczym największa tajemnica najlepiej ubranej dziewczyny – tylko że ta dziewczyna nie miała nic przeciw dzieleniu się tym sekretem. Jak już wcześniej wspomniałam, jednym z kluczy do sukcesu w biznesie jest wiedza, jak pozyskać darmowy marketing. Zasada numer jeden? To proste. Po prostu to, co robisz, rób dobrze. Dzięki stylizacji, zdjęciom i wymowie marki Nasty Cal była ekscytującym miejscem robienia zakupów, ale jeśli nasza klientka nie była zadowolona, kiedy miała już jeden z naszych produktów w ręku, to ta ekscytacja żyła i umierała w internecie. Kiedy ktoś kupuje coś ode mnie, traktuję to bardzo poważnie. Wiem, że jest mnóstwo miejsc, gdzie można dostać sukienkę, krótką bluzkę lub parę butów, chcę więc być pewna, że jeśli ktoś kupuje je w Nasty

Założenie sklepu z odzieżą

Rok po przeprowadzce na teren stoczni okazało się, że lokal jest za mały na nasze potrzeby. Przeniosłyśmy się na ulicę Gil- mana w Berkeley, kilka budynków dalej od legendarnego klubu punkowego o tej samej nazwie, do lokalu z witryną, obok sklepu z pianinami. Poprzednie 93 metry kwadratowe rozrosły się do 158 metrów kwadratowych i miałyśmy własny parking. Kolejne zwycięstwo! Zatrudniłyśmy pierwszych pracowników: jedną osobę do odbierania zamówień i jedną do robienia opisów ubrań. Zadzwoniłam do starego kumpla, Paula, w nadziei, że skuszę go, by przyłączył się jako pierwszy fotograf naszego sklepu-z-magazynem. Paul, który uwielbiał wyzwania, z miejsca się zgodził.

Christene Barberich – redaktor naczelna Refinery

Od zawsze chciałam być pisarką i dziennikarką. Moją pierwszą pracą dziennikarską było stanowisko asystentki w „The New Yorkerze”, ale praktykę redaktorską przeszłam w„Gourmet Magazine” Natomiast samodzielności i odwagi w wyrażaniu przekonań nauczyłam się, kiedy pracowałam jako wolny strzelec. Uważam, że wiele możesz się o sobie dowiedzieć, dopiero wtedy kiedy zarządzasz własnym czasem. To jak wykorzystujesz czas i wykonywany zawód, pozwala ci zrozumieć, kim jesteś i kim możesz się stać.

Technology. Entertainment and Design

Nigdy nie zagrzałam w szkole miejsca na tyle długo, żeby znaleźć się na liście „Prawdopodobnie będzie kimśtam”, zwłaszcza od czasów koszulek polo w Subwayu i ciuchów Dickies, a już na pewno nigdy nie znalazłabym się na liście „Prawdopodobnie odniesie sukces”. Nikt z tych, którzy chcieliby postawić na coś pew-