Monthly Archives Lipiec 2015

Słowo „przedsiębiorczość” ma siedemnaście liter

Myślę, że wszyscy powinni czerpać ze swojego ducha przedsiębiorczości. Nie uważam jednak, że każdy musi zostać przedsiębiorcą. Howard Stevenson, profesor Uniwersytetu Harvarda, sformułował znaną definicję „przedsiębiorczości” jako „pogoń za możliwościami bez oglądania się na dostępne w danym momencie środki finansowe”. Całkowicie zgadzam się z tą definicją -duch przedsiębiorczości powinien towarzyszyć wszystkiemu, co robisz, i ku czemu zmierzasz.

Sprzedawanie ubrań vintage

Kiedy zakładałam sklep na eBayu, moim jedynym stylizacyj- nym doświadczeniem było ubieranie się rano, więc ubierałam modelki dokładnie tak jak siebie. A to oznaczało, że jeśli strój nie miał podkreślonej talii, robiłam tak, żeby miał. Zrozumiałam też, że chociaż pewna aluzyjna androginiczność pasowała moim modelkom, nie sprawdzała się na eBayu, gdzie miniaturki zdjęć miały wielkość paznokcia kciuka, jeśli więc modelka miała krótkie włosy bądź długie, choć związane w kucyk, równie dobrze mogła mieć ogoloną głowę. Zawsze stawialiśmy na wygląd, w którym były podkreślone albo usta, albo oczy, co obecnie jest podstawą stylu Nasty Cal. Najbardziej charakterystyczną modelką była Nida. Owa Tajka o wzroście 175 cm charakteryzowała się bardzo wyrazistą urodą. Miała przedłużone włosy i na co dzień nosiła sztuczne rzęsy. Na zdjęciach prezentowała się niczym seksbomba z włosami sięgającymi do talii. To rzeczywiście wybijało się na eBayu, gdzie zazwyczaj ubrania fotografowano na manekinach lub modelkach w hipisowskich sandałach. Właśnie z takiego połączenia narodził się styl Nasty Gal. Dla nas nigdy nie są najważniejsze cycki i tyłek, ale talia i biodra (stąd T&B, a nie C&T. Ha.) i styl, który je podkreśla: spodnie z wysoką talią, krótki żakiet, dzwony i bandażowe sukienki. Czasami błyśnie trochę ciała – na przykład dzięki wysokiemu rozcięciu w spódnicy maksi – a jeśli nawet nie, nadrabiamy to odpowiednią pozą. Uważam, że #SZEFOWA powinna mieć zawsze do dyspozycji pogardliwe spojrzenie i uśmieszek, by w razie czego się nimi posłużyć.

Handlowe sformułowania

Próbnie zaczęłyśmy brać po sześć sztuk, żeby zbadać, co się sprzedaje, a co nie. Jeśli coś dobrze schodziło, zapamiętywałyśmy to, jeśli nie – również. I wkrótce już wiedziałyśmy wszystko. Sześć sztuk zmieniało się w dwanaście, dwanaście w dwadzieścia cztery i tak oto firma, która kiedyś handlowała jedynie ubraniami vintage, stała się miejscem w sieci, gdzie odjazdowe laski mogły znaleźć nie tylko używane ciuchy, ale również rzeczy mniej znanych projektantów za rozsądne ceny – a wszystko wystylizowane zupełnie inaczej niż dotąd. Nasty Cal była największym sekretem naszych klientek, ale stopniowo wieści o nas zaczęły krążyć i zaczęłyśmy się rozwijać. Bywało tak, że razem z Christiną zastanawiałyśmy się, co się stało z ubraniem, które nagle zniknęło ze strony, aby w końcu zdać sobie sprawę, że po prostu zostało sprzedane.

Miej styl jakbyś miała stary samochód – kontynuacja

W latach dziewięćdziesiątych byłam nastolatką, więc oczywiście zaliczyłam okres grunge’u, nosiłam dzwony, którymi zamiatałam ziemię, a do tego równie bezkształtny męski sweter w serek. Wybór ciuchów był związany z moją przekorną naturą. Mama błagała mnie na wszystko, żebym kupowała ubrania w centrum handlowym, tak jak każda nastolatka. Jednak spędziwszy tam całe godziny, wychodziłyśmy z pustymi rękoma, ponieważ

Możliwość wzrostu

Autor Malcolm Gladwell uważa, że można zostać ekspertem w jakiejś dziedzinie, jeśli ma się za sobą tysiące godzin praktyki. Nie muszę dodawać, że ja te tysiące godzin mam już za sobą. Gdybym ociągała się z wykończeniem biznesplanu albo czekała, aż inwestorzy zatwierdzą moje pomysły, nigdy bym nawet nie zaczęła tych godzin praktyki. Nie zrozum mnie źle: nie krytykuję biznesplanów. Twierdzę tylko, że dążenie do ich realizacji może być bardziej satysfakcjonujące. Biznesplan to tylko punkt wyjścia – przedsiębiorcy słuchają innych w trakcie jego realizacji i poprawiają różne rzeczy, a czasami nawet całość. Droga #SZEFOWO, ta rada dotyczy również życia jako takiego. Dlatego doładuj akumulatory, przygotuj się, nastaw się… słuchaj.

Magia chaosu

Magia chaosu to koncepcja, która zakłada, że szczególny zestaw wierzeń może stać się siłą sprawczą na świecie. Innymi słowy, wybieramy to, w co i jak wierzymy, a nasze wierzenia stają się narzędziami, za pomocą których przywołujemy pewne rzeczy lub… nie. Chociaż koncepcja ta wywodzi się ze szkoły magicznego myślenia, wydaje mi się bardzo realna i oczywista. I znów wracamy do czerwonego sznurka z mojego wyobrażonego latawca – jeśli w coś wierzysz, ludzie również w to uwierzą. Nie zdołasz przekonać kogokolwiek – potencjalnego pracodawcy, osoby zajmującej się udzielaniem pożyczek w salonie samochodowym, swojej wielkiej miłości – że jesteś cudowna, superowa i w ogóle wymiatasz, jeśli sama o sobie tak nie myślisz. Nie chodzi mi tu o fałszywe poczucie pewności wynikające z ilości lajków na Instagramie, ale o głęboką, niezachwianą wiarę w siebie, która jest trwała nawet wtedy, kiedy sprawy nie idą najlepiej.