Daily Archives 20 lipca 2015

Gówniane prace ocaliły mi życie

Mam wrażenie, że pobiłam wszelkie rekordy co do liczby gównianych prac, jakimi się zajmowałam przed ukończeniem osiemnastki. A już z pewnością dostałabym główną nagrodę w kategorii Najbardziej Gówniane Prace, które Trwały Dwa Tygodnie lub Krócej. Jako dziewczynka imałam się typowych zajęć: sprzedawałam lemoniadę, roznosiłam gazety, byłam babysitterką, a nawet dziecięcą modelką, ale ten epizod trwał dość krótko. Okazało się bowiem, że podczas castingu w Little Caesars nie zdołałam wykrzesać z siebie entuzjazmu, kiedy kazano mi podskakiwać i wykrzykiwać: „Pizza! Pizza!”. Z kolei za czasów szkoły średniej zajęcia, które podejmowałam, przypominały nieco błyskawiczne randki. Całkiem możliwe, że żadna z tych gównianych prac tak naprawdę nie uratowała mi życia, uważam jednak, że różnorodność tych krótkotrwałych porażek lub, jak wolę to nazywać, nie- powściągliwość w wyborze pracy, pozwoliła mi gromadzić doświadczenia na przyszłość. Jeśli ktoś cierpi na niemożność skupienia się na czymś dłużej, szybko się orientuje, co mu się podoba, a co nie. Zwykle muszę rzucić trochę mięsem, zanim zrozumiem, co jest dla mnie najlepsze. Na nieszczęście pracodawców, którzy mnie wtedy zatrudniali, bardzo mi się to opłaciło.